Waluta, ceny i negocjacje na Kubie.

wpis w: Kuba, Życie | 1
To jest temat na esej. Oczywiście można się godzić na wszystkie warunki i ceny jakie Kubańczyk proponuje, ale jesteśmy dalecy od tego, aby to rekomendować.

 

Zacznijmy od tego, że są tutaj dwie waluty: CUP i CUC. Ta pierwsza jest walutą przeciętnego Kubańczyka co znaczy, że w niej zarabia i jej używa robiąc zakupy, jeżdżąc taksówką, itp. Jacek przekalkulował, że 1 CUP = 0,17 PLN. Dla lepszego wyobrażenia sobie jaka to jest wartość pieniądza, podajemy parę cen towarów w CUP, np:

– biagetka – 10 CUP, czyli 1, 70 PLN
– espresso na ulicy – 1 CUP, czyli 0, 17 PLN
– 1 kg pomidorów – 5 CUP, czyli 0,85 PLN
– mała pizza – 15 CUP, czyli 2, 50 PLN
– woda butelkowana 1,5l – 40 CUP, czyli 6 PLN

 

Drugą walutą jest CUC będąca oficjalnie w obiegu funkcjonującą walutą dla turystów. Takie pieniądze wypłacimy w bankomacie, nimi będziemy musieli zapłacić za casa particulares (wynajęty pokój w prywatnym lokum), za bilet autobusowy, za drinka na starym mieście i obiad w tej samej knajpie. 1 CUC to równowartość mniej więcej 1 Euro. Co dalej oznacza, że 1 CUC jest warty 25 CUP. Jadąc na Kubę najpewniej będziecie chieli zabrać ze sobą jakąś walutę. Wtedy najkorzystniej będzie wybrać Euro, bo wszelkie transakcje w dolarach obarczone są dodatkowym 10% podatkiem od wrtości transakcji. Oficjalnie Kubańczycy nadal nie mają zbyt wiele sympatii dla USA. Tutaj podobnie parę cen produktów w CUC dla lepszego rozeznania się w temacie:

– Mohijto – od 1,5 CUC – kubek plastikowy 250 ml w Trinidacie (pycha!) do 5 CUC wersja exclusive. Średnio 3 CUC
– makaron w knajpie – ok. 3 CUC
– danie główne – ok. 6 – 8 CUC
– piwo – 330 zml – 1,5 – 2 CUC
– rum – 0,7 l Havana Club 3 – 5,2 CUC
– kawa – od 1,5 do 2,5 CUC

 

Podstawowe produkty raczej trudno jest policzyć i przedstawić, bo nie ma ich w regularnej sprzedaży dla turystów. Z założenia turysta ma się stołować w restauracjach czy generalnie na mieście lub casa particulares.
W skrócie mówiąc CUC wykorzystamy w miejscach turystycznych, na starym mieście, blisko wszelakich atrakcji, natomiast CUP w mniejszych uliczkach, dalej od centrum i bliżej ludu. Mała uwaga: nawet w miejscach dla tubylców, widząc obcokrajowca nadal będą chcieli zapłaty w CUC. Nie dajcie się na to złapać.

 

Trzeba zawsze liczyć pieniądze jakie sie dostaje w wydawanej reszcie. Jest szansa, że dostaniecie resztę w tej „gorszej” walucie, albo dostaniecie tej reszty mniej. Nam się zdarzyło parę razy poprawiać sprzedawcę w kwestii wydawanej kwoty. Podobne sytuacje mieliśmy w kantorach wymiany walut. Zawsze liczcie pieniądze.

 

Kubańczycy baaaardzo niechętnie sprzedawają swoje produkty czy usługi turystom w CUPach. Dlatego trzeba być bardzo uważnym, czy sprzedawca nie chce przypadkiem ciebie oszukać. Parę razy zdarzyło nam się tak, że sprzedawca na targu nie chciał nic sprzedać kolejnemu klientowi – Kubańczykowi, do czasu aż my nie odejdziemy. Pewnie dlatego, żebyśmy nie widzieli ile tak naprawdę warty jest produkt. Zaznaczyć trzeba, że rzadko kiedy towary są ometkowane i mają cenę. Dzięki temu kubański sprzedawca może manipulować ceną produktu do woli. Dlatego po zapoznaniu się co nieco z rynkiem trzeba zawsze negocjować cenę, bo najczęściej jest mocno zawyżona. Oczywiście, jak w przypadku wynajęcia pokojów w casa particulares, właściciele będą mówić, że teraz jest high season i nie będzie już innych dostępnych pokojów na mieście i że albo weźmiemy teraz pokój, albo śpimy w kartonie. To jest bzdura rzecz jasna i wtedy zapalić się powinna lampka „panie, co mi pan tutaj, przecież widzę jak to wygląda i na pewno tyle nie zapłacę”. W podobnych sytuacjach udało nam się zejść z ceny dwukrotnie. Nie zawsze jednak sie to udaje. Jeśli Kubańczyk nie chce zejść z astronomicznej jak na kubańskie warunki ceny ananasa, to my go nie bierzemy, ale on nie sprzeda za niższą cenę i już!

 

Kolejny przykład z życia: osławione w Hawanie lody z lodziarni Coppelia. Rzekomo tutaj rozgrywa się akcja nominowanego do Oscara filmu Frescos y chocolates. Nie mogłam oczywiście odpuścić (choć ciężko teraz konkurować z lodami z poznańskiej lodziarni Kolorowa). Zaszliśmy z Jackiem, widzę miejsce, siadam. Idę, kupuję. Trzy dostępne smaki: pomarańczowy, czekoladowy i karmelowy. Biorę dwie kulki dwóch pierwszych smaków. Mimo, że w przewodniku czytamy, że ceny są w CUP, muszę zapłacić 2 CUC (ok 10 PLN). Lody jak lody. Nasze, poznańskie lepsze 🙂 Jacek siedzi, rozgląda się i 3 metry za mną, za rozwieszonym banerem i dwoma krzaczorami, budka z lodami – Coppelia. Jacek też nie odpuścił. Poszedł i dał za kulkę czekoladowych 0,4 CUC co daje ok 2 PLN. Moja nerwacja przeszła kolejną granicę, bo w sumie praktycznie krzesło w krzesło są dwie budy tej samej lodziarni, ale jedna jest dla tych co na co dzień zarabiają w euro, a druga dla lokalsów. Bezczelność Kubańczyków w temacie kręcenia z kasą sięgnęła zenitu. Żeby na lodach skubać ludzi? To nieludzkie!

 

Ciekawostki:
– Na banknocie 3 pesos CUP znajdziemy Che Guevarę.
– Monety z Jose Martin nazywane są tutaj leniwymi. Dlaczego? Bo jako jedyne na Kubie nie działają w budkach telefonicznych.
– Na wszystkich monetach, bez względu na to czy jest ona z 1984 czy 2015 r. znajdziemy napis: Patria o muerte, będący głównym hasłem Fidela.

Podążaj Małgosia:

Lubię, gdy jest wietrznie, jeść owoce zerwane prosto z drzewa, zapach żniw, ludzi i pasikoniki. Nie lubię żółtego sera.

Ostatnie wpisy

Jedna odpowiedź

  1. Mi Varsovia Mi Cuba

    To ja spowoduję jeszcze gorszą nerwicę ( z góry przepraszam) bo Jacek tez ostro przepłacił. W Coppelii kulka lodów kosztuje 1 CUP a wielki lodowy deser (5 kulek plus jakieś tam ciasteczkowe posypki) 5 CUP 🙂 czyli jakieś 85 groszy. Oczywiście w części dla lokalesów do odwiedzenia której zachęcam 🙂

Zostaw komentarz