To co wszyscy faceci lubią najbardziej

wpis w: Kuba, Podróże, Życie | 6

Ten wpis jest głownie skierowany dla Panów, gdyż nie tylko będzie więcej zdjęć niż tekstu, ale będzie głównie o samochodach na Kubie (choć mam nadzieję, że piękniejsza cześć społeczeństwa przeczyta go również z zainteresowaniem).

Zaczniemy może od dróg, na których owe samochody się poruszają. Jeździliśmy na 3 rodzajach dróg: autostrady (a są tu takie, my korzystaliśmy z nich pomiędzy Hawaną a Trinidadem oraz pomiędzy Hawaną a zachodnią częścią wyspy), drogi w mieście (tu głownie Hawana oraz Trinidad) oraz drogi lokalne (np. droga do Viniales).

Autostrady jak autostrady, dwa pasy w każdą stronę plus pobocze. Jezdnie z dziurami (znacznie większe niż u nas, coś w stylu autostrad na Ukrainie). Dodatkowo może nas zaskoczyć, że na drodze pojawią się światła, ludzie łapiący transport (szczególnie przy miastach, wsiach ale czasem stoją w miejscach gdzie w oddali nie widać nawet śladu osady) oraz konie pchające wózki (zdarza się, że jadą poboczem w przeciwnym kierunku co ruch na drodze). O tym, że nie ma ogrodzenia dróg oraz punków SOS na autostradzie, jak i, że niektórym kierowcom zdarza się nawracać na autostradzie nie muszę się rozpisywać, bo jak się pewnie domyślacie, tak tu jest.
Ruch jest dość duży, ale mniejszy niż w Polsce. Samochody jeżdżą wolniej.. tak mi się zdaje, bo wszystkie którymi jeździliśmy miały zepsute prędkościomierze i obrotomierze!?!

Drogi w mieście, pomijając miejsca najczęściej odwiedzane przez turystów, to istny slalom gigant. Otóż dziury, kubły, cegły na drogach to rzecz normalna. Za największą trudność, wg mnie, jaka może czekać kierowcę na drodze na Kubie to brak zasad w ruchu pieszych, istne święte krowy – chodzą jak chcą, światła dla pieszych to częściej zbyteczna rzecz na ulicy niż przydatny element ruchu drogowego.
Co szczególnie można zauważyć, a już szczególnie poczuć na drogach miejskich to spaliny. Tu pozwolę sobie na podziękowania dla Unii Europejskiej. Otóż nie zawsze zgadzam się z prawami jakie narzuca nam Unia, ale akurat nakaz redukcji spalin przez samochody jest bardzo dobrym posunięciem. Na Kubie, jako, że sytuacja ekonomiczna nie pozwala aby tutejsze społeczeństwo kupowało nowe samochody, większość z nich ma 30 lat i więcej. Mają one stare silniki przez co mocno czuć spaliny, aż momentami gryzie w gardło i bolą oczy. Jakby w Polsce w dużym mieście (np Poznań ma więcej samochodów niż Hawana) była taki sam typ samochodów to nie wiem czym by się oddychało.

Drogi poza miastem to już totalny ser szwajcarski. Wąskie, z dziurami, z dwóch pasów zostaje nagle jeden.

No i po tym krótkim wstępie zaczynamy to co misie lubią najbardziej.
Tak! katalogi turystyczne i pocztówki nie kłamią. Powyżej 90% samochodów poruszających się po drogach powstało przed 1990 rokiem, a duża cześć to samochody z lat 50. Oto kilka przykładów najciekawszych egzemplarzy + komentarz (największe smaczki na końcu).

Zaczniemy od klasyków lat 50. Jest tu ich naprawdę dużo. Najlepiej zachowane to te, które wożą amerykanów:

i drug porcja, jest tego tu trochę 🙂

A takim jeżdżą lokalsi…

lub takimi

A tu ciekawostka… jest tu sporo samochodów z naszej części świata (maluchów tu jest naprawdę dużo)

Choć tu jest wielka bieda, lansik musi być. Np. czerwone klocki hamulcowe

 

No i na koniec tunning wersja z Kuby. Na paru zdjęciach coś nie pasuję do reszty 🙂 + zdjęcie po prawej „jak sprzedaje się piwo z samochodu”

 

P.S

Jak u Was pogoda? ja piszę ten post w takich okolicznościach

Podążaj Jacek:

już po 30, przed wyprawą życia, mąż

6 Odpowiedzi

  1. no cóż – bajka! 🙂

  2. Jacek Ty tam jesteś? Nie ma Cię na zdjęciach.

  3. Nawet Maluszek tam dotarł 😉

  4. Z tą pogodą to cios poniżej pasa…

Zostaw komentarz