Po co nam była ta podróż?

wpis w: Życie | 2

– Czemu podróżujecie? Czego szukacie? – zapytał mnie mieszkający z nami w hostelowym pokoju pewien Argentyńczyk.
– Nie rozumiem. Jak to czego szukamy? – odpowiedziałam.
– No bo wiesz, większość wyjeżdżających w podróż ludzi stara się coś odnaleźć. Sens życia, dobrą dla siebie drogę, jakieś odpowiedzi.. – ciągnął dalej.

Rozmawialiśmy ze sobą jeszcze jakiś czas. W trakcie rozmowy opowiedział mi o tym, jak jego praca nie dawała mu satysfakcji. Ma 32 lata i doświadczenie w dziale marketingu w dużej korporacji, ale nie był w stanie odnaleźć szczęścia. Szukał dla siebie dobrego miejsca. Zaczął więc zgłębiać tajniki roślin i ich dobrego wpływu na życie człowieka. Przeczytał parę książek, porozmawiał z kim trzeba i zdecydował się zrezygnować z dotychczasowego życia, by wyruszyć w podróż, poznać siebie i swoje prawdziwe potrzeby. W ten sposób odnalazł się w peruwiańskiej dżungli, żeby przez cztery miesiące uczyć się na temat cech roślin i ich leczniczego wpływu na zdrowie człowieka. Słuchałam go trochę z przekąsem. Nie do końca wierzę w szamańskie rytuały, choć w krytycznej sytuacji pewnie sama bym zdecydowała się zjeść jakąś paproć.

Kiedy skończył opowiadać, dał mi chwilę, żebym mogła powiedzieć co o tym myślę i jak to jest z nami. Zdaje się, że go trochę zaskoczyłam, a może zawiodłam? Bo z nami jest bardzo prosto. Wyruszyliśmy w podróż, bo od dawna bardzo tego chcieliśmy. Może początkowo trochę bardziej ja, potem dołączył Jacek. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie zobaczyła w rzeczywistości tych wszystkich miejsc, z którymi do tej pory zapoznawałam się w internecie, albo prasie. Czułam, że to ostatni moment przed poważnym założeniem rodziny, żeby dać sobie szansę na małe szaleństwo, zgodzić się na mniejszy komfort, mieć trochę więcej swobody z czasem i miejscem. Ale priorytety mam bardzo jasne i od dawna skonsultowane. Wiem, co lubię robić i w czym jestem dobra, jaki oboje mamy plan po powrocie, od czego zaczniemy i dlaczego już pewnie nigdy nie zdecydujemy się na tak długą podróż za jednym zamachem.

Spotkany Argentyńczyk nie był jedynym przypadkiem szukającego celu podróżnika. W zasadzie nie bez przyczyny wspomniał, że wszyscy czegoś w podróży szukają. Sami poznaliśmy dwóch Belgów, którzy nie lubią swojego kraju, więc szukają lepszego miejsca dla siebie, Francuzkę, która przez siedem lat pracowała w przedszkolu, ale już nie chce tego robić, więc jeździ po Ameryce Południowej i dorabia w hostelach, Niemca, który szuka swojego miejsca na Ziemi, więc zdecydował się ruszyć na inny kontynent. To nie jest złe. Powiedziałabym, że to bardzo dobrze, że ludzie decydują się wziąć sprawy w swoje ręce i dać sobie szansę. Chodzi o to, że każda historia jest inna. To nie jest tak, że decydując się na podróż musisz mieć jakąś górnolotną intencję. Czasem jest to kwestia najzwyklejszej w świecie potrzeby, związanej z zaspokojeniem turystycznych zachcianek. I tak też jest z nami.

Twardo stąpam po ziemi, to fakt. Pewnie też to pomaga mi sobie ułożyć wszystkie moje potrzeby w sensownej hierarchii. Ale poczucie, że to co robię teraz jest z nimi w zgodzie, daje mi niesamowitą ulgę i komfort. Każdy musi odnaleźć swój sposób na odgadnięcie czego tak naprawdę potrzebuje (co dalej generuje odpowiedni poziom szczęścia), przy czym nie jest to łatwe zadanie.

W trakcie rozmowy z Argentyńczykiem doszłam do wniosku, że w sumie każdy sposób jest dobry jeśli przynosi efekty, ale jednocześnie cieszę się, że odnajdywanie sensu życia nie było naszym powodem do wyjazdu. Chyba nie byłam wcześniej do końca świadoma, jak wiele osób potrzebuje tego czasu w drodze, żeby zdecydować co robić, więc oddycham z ulgą, kiedy wracam do naszej rzeczywistości. Daleko mi od coachingu i w sumie nie przepadam za nim na blogach podróżniczych, więc ten wątek tutaj zakończę, siejąc ziarno niepewności.

Podążaj Małgosia:

Lubię, gdy jest wietrznie, jeść owoce zerwane prosto z drzewa, zapach żniw, ludzi i pasikoniki. Nie lubię żółtego sera.

Ostatnie wpisy

2 Odpowiedzi

  1. Niesamowite jest to ile jest powodów podróżowania, tyle ile ludzi. Czasami będąc gdzieś tam udaje mi się porozmawiać z backpackerami i faktycznie szukają sensu albo od czegoś uciekają. Na szczęście wielu jest te takich, którzy wykorzystują szansę na gap year i zwiedzają świat, tak po prostu. Podróż daje wspaniałe poczucie wolności i pomaga nabrać dystansu do codzienności.

    • Dokładnie tak 🙂 ten nabrany w trakcie podróży dystans okazuje się być potem nieoceniony 🙂

Zostaw komentarz